Fanthrash
English

Home
News News
Galeria Galeria
Koncerty Koncerty
Band Band
Media Media
Historia Historia
Kontakt Kontakt
MySpace
Wikipedia
Facebook
Encyklopedia Metalu

Trauma Despotic

muzyka: Grzegorz Obroślak "GREG"
Mariusz Ostęp "MARY"
słowa: Grzegorz Obroślak "GREG"

Łowcy dusz ruszają na łowy
W gwarze miast kamuflaż jest zbędny
Tropią nas niezdarnie przebrani
W ludzkie ciała
Nie widzisz ich! Kłamie twój wzrok!

Jeszcze dokoła, jeszcze trwa noc
Byłeś przegrany
Na drugim brzegu zobaczysz znak
Świt nieskalany

Brudny duch przynosi choroby
Kontakt ciał on musi to zrobić
Pełnia władzy jest poza zasięgiem
On nie ma kluczy
Do wszystkich drzwi! Do wszystkich bram!

Jeszcze dokoła, jeszcze trwa noc
Byłeś przegrany
Na drugim brzegu zobaczysz znak
Świt nieskalany
Pozwalasz diabłu wejść w duszę swą
Smakujesz grzechy
Otępiasz umysł, upodlasz się
Niewolnik pychy

Na przeciwnościach buduje potęgę
Widziałem znaki, czytelne znaki
Ta rzeczywistość ma drugą głębię
Rysy w krysztale, stygmaty wiary
W natłoku bodźców, upadek wiary
Dokoła słudzy, misji oddani
To zwykli ludzie, kłamstwem zbrukani

Armie ruszą w ostatecznym boju
Na nic będzie znak pokoju
Nieprzebrane morze cieni
Ludzkie kukły w błocie Ziemi

Życia król, biedak w łachmanach
Kiedy trzeba w zwierzęcym ciele
Skaza na czystym misterium równania
Rozpoznasz wroga
Zakłóca rytm! Bezcześci ład!

Jeszcze dokoła, jeszcze trwa noc
Byłeś przegrany
Na drugim brzegu zobaczysz znak
Świt nieskalany

Zaklęty w ziemskiej pułapce czasu
Też myli tropy, odkrywa zamiary
Na wiekuistych usługach chaosu
Wypełnia misję
By zmniejszyć ból! By uciec stąd!

Jeszcze dokoła, jeszcze trwa noc
Byłeś przegrany
Na drugim brzegu zobaczysz znak
Świt nieskalany
Pozwalasz diabłu wejść w duszę swą
Smakujesz grzechy
Otępiasz umysł, upodlasz się
Niewolnik pychy

Poza kokonem widać wyraźnie
Codzienne skutki zakłóceń strefy
Zmiany kolein splecionych losów
Spada kurtyna dzieląca światy

Rozpacz i niemoc gdy przyjdzie chwila
Kiedy do walki staną potęgi
Boskie nasienie, twoja nadzieja
Jest cząstka duszy wciąż niedostępna

Armie ruszą w ostatecznym boju
Na nic będzie znak pokoju
Nieprzebrane morze cieni
Ludzkie kukły w błocie Ziemi


Agrressor

muzyka i słowa: Grzegorz Obroślak "GREG"

Powstań z kolan
Masz ogień w swojej duszy
I gdy wojna pochłania twoich braci
Może myślisz, że jest za późno

Nigdy nie jest za późno

Wojna
Ogień pochłania naszych braci
Przemoc
Strach, w gasnących oczach śmierć
Płoną
Miasta, na nocnym niebie znaki
Chaos
Ból wypełnił każdy dzień

Kiedy naszych czasów przyjdzie kres
Z nieprawości ludzkiej zrodzi się

Agresor

Zbrodnia
Krew na dłoniach, w imię "Boga"
Armia
Miliony wyznawców, wilczy zew
System
Honor podeptał, jesteś wrogiem
Błazen
On zabił króla, przejął tron

Kiedy naszych czasów przyjdzie kres
Z nieprawości ludzkiej zrodzi się

Agresor

W medialnym szumie co dnia
Odkrywasz piekło istnienia
Nie znaczysz więcej niż pył
Dla apostołów zniszczenia

Krwawy słońca blask
Gasi nocy czerń
W miejscu stanął czas, byś obudził się
Los postawił nas, tuż przed końcem dni
Portal zaczął "pieśń"
W jego mocy Ty

Z kolan wstań, zrzuć to piętno, otwórz oczy
W twojej duszy płonie ogień, uwierz w to
Złam pieczęcie, zobacz mrok istoty rzeczy
Zobacz blask

Nie pozwól by się zrodził On


Toxic Mind

muzyka i słowa: Grzegorz Obroślak "GREG"

Znowu świt, przerwany sen
Zatruta krew, brunatny pot
Ja płonę!
Kolejny dzień, toksyczny ściek
W arteriach żył, odnajdzie cel
W mej głowie
Paniczny strach, spętana jaźń
Stalowy cierń wbijam co dnia
W swą duszę
Zatracam się, upadam znów
nie moja twarz, w lustrze jest On
Tuż przy mnie

Bezkresna dal
Kamienna droga
Z purpury tron
Ja - Król na prawach boga

Wściekłość, gniew, zwierzęcy zew
Pierwotna moc, zatruty mózg
Nadchodzę!
W amoku szał, zadaję ból moim bliskim
Niewinnych płacz
Wbrew sobie!
Dłonie we krwi, w mych oczach lód
Zbrukana biel, nie czuję nic
Znów tonę!
Otchłani zew, gęstnieje mrok
Ostatnia myśl, boję się dnia

To koniec!

Demon, anioł, ludzki ciała ściek
Jestem bogiem, mogę być, kim chcę
Jestem mistrzem wszystkich podłych gier
Kłamstwo, przemoc, taki jest mój chleb

Toksyczny umysł

Noc i dzień, dzień i noc przemija
Ile lat straconych, ta myśl zabija
Gorycz, ból, tyle łez rozdałem
Siewca krzywd, ciągle upadałem

Toksyczny umysł

Matko! To twój grzeszny syn
W podłym miejscu zrodzony
Na nic twoje łzy
Piętno! Nie uwolnię się
Teraz widzę to jasno
Łańcuch pali mnie

Kłamstwo! Rządzi miejscem tym
Stare prawdy skalane, krzyż cały we krwi
Bagno ciągle we mnie tkwi
Trupi odór wypełnia
Nawet moje sny

Lepka sieć, oplata mnie
Zwątpienia grzech, jak dalej żyć
Znów płonę!
Każdy dzień, otępia mózg
Codzienny znój, istnienia brud
Chcę uciec!
Misterny plan, ucieczki szlak
Wśród nagich skał ukrywam się
Bądź przy mnie!
Pogoni zgiełk, oddali się
Wędrówki kres, nie znajdą nas

Już nigdy!


Intro (instrumental)

muzyka: Wojciech Piłat “PILATE” & Fanthrash


Allocation Of The Soul

muzyka i słowa: Grzegorz Obroślak “GREG”

Ogień wypala resztki
Jaźni zgubionej w otchłani
Strażnik pustynni strachu
Wzywa mirażem z oddali
Genom śmierci od narodzin
Boski wzorzec z piętnem skazy

Piekielne hordy zastygłe
W kamienne posągi z granitu
Raniące astralne ciało
Przy każdej próbie powrotu
Genom śmierci od narodzin
Boski wzorzec z piętnem skazy

Nadciąga noc
W twych żyłach rtęć
Lodowy cień
Osacza cię

Alokacja duszy
Zwabionej fałszywym obrazem
Uwikłana w kłamstwo
Złożone ciało w ofierze
Słaby więzień anomalii
Paradygmat zakłócony

Świadomy, mięsny kokon
Skóra, krew i wnętrzności
Embrion z infekcją śmierci
Przeznaczony do nicości
Słaby więzień anomalii
Paradygmat zakłócony

Nadciąga noc
W twych żyłach rtęć
Lodowy cień
Osacza cię

Pękły już ostatnie nici
Brama przejścia bez powrotu
Bez rozumu, duszy, serca
Gaśnie światło w twoich oczach


Forced

muzyka i słowa: Grzegorz Obroślak “GREG”

Rozpacz, mój ból, mój strach są przy mnie
Śnię na jawie gorzki sen
Strącony, gdy się wzbijałem do lotu
Do morza łez

Niewolnik ze znakiem pogardy na czole
Z pokorą znosiłem los
Zmuszany do ustępstw, do kłamstwa, wbrew sobie
Podpalałem stos

Maska jest moją drugą twarzą
Od obcych myśli przesyt
Nowa tożsamość klauna
W niewoli żądz
Istniałem, aż do dwóch cyfr przeciwnych
Kiedy to krople światła
Skruszyły litą skałę
By zrodzić się na nowo

Jestem pierwiastkiem natury
Pieśnią żywiołów
Tęsknotą

Mam zbrukaną duszę
Bez grzechu, bez skazy nie jestem człowiekiem
Cielesność pod przymusem
Przeznaczenia …

Nie chcę już dłużej tropić, mojego wroga
Pasterza ludzkich słabości, w zastępstwie Boga
Będę ciebie zmuszał do grzesznej miłości
W rytualnym tańcu, spoconej nagości

Wieczorem umierałem, by zmartwychwstać rano
Upodlony każdy dzień
Zamiast żyć naprawdę, ciągle eksponowałem
Oszukańczy sen

Jak pies oszalały z bólu, gryzłem łańcuchy
By z amoku wyrwać się
Osaczony przez bezwzględne ludzkie hieny
Wciąż gubiłem Ciebie

Maska, jest moją drugą twarzą
Od obcych myśli przesyt
Nowa tożsamość klauna
W niewoli żądz
Istniałem, aż do dwóch cyfr przeciwnych
Kiedy to krople światła
Skruszyły litą skałę
By zrodzić się na nowo

Jestem pierwiastkiem natury
Pieśnią żywiołów
Tęsknotą

Spłodzone w cierpieniu
Zwierzęce instynkty, magnetyzm sił Ziemi
Błąd w równaniu
Anomalia …

Codzienna wegetacja, przeciwności losu
Wypełniam swoją misję, gatunkowy plan
Wpleciony nicią życia w uniwersum kosmosu
Dumny i bezbronny, trwam
Zmuszony do gonitwy pragnę więcej mieć
W wyścigu o nagrodę Złotego Cielca
Nie ma znaczenia czego mógłbym chcieć
Jestem ziarnem piachu w korporacji szczęścia

To ja, symbol i śmieć
Czekam, na granicy cienia
Mistyk i parias, duchowy cierń
Gra tytanów nigdy się nie zmienia

Nie chcę już dłużej tropić, mojego wroga
Pasterza ludzkich słabości, w zastępstwie Boga
Będę ciebie zmuszał do grzesznej miłości
W rytualnym tańcu, spoconej nagości


Duality Of Things

muzyka i słowa: Grzegorz Obroślak “GREG”

Płoń nim dotkniesz dna, nim minie sen, wykrzycz swój ból
Absorbuj energię
Pierwotnych prawd, niezłomnych zasad, słów których dźwięk
Ma sprawczą siłę
By zmieniać bieg, codziennych dni, bliźniaczych chwil
Tonących w nurcie
Bezmiaru kłamstw, potęgi zła, podstępnej gry
Tytanów

Pionek
To ja
Zakładnik
To ja
Narzędzie
To ja
Banita
Zastygły w katalepsji

Duality of things
Trauma stigmata
Duality of things
Trauma stigmata

Przez korytarz snu, przez labirynt nocy
Do utraty tchu, bieg do źródła mocy
Pośród czarnych drzew, są ukryte wrota
Lochu zgniły zew, jest podziemny portal

Nadchodzę z oceanu szarej pustki
Po grzbietach zastygłej w bezruchu fali
By dotrzeć do brzegu bezkresnej ciszy
Gdzie w skale wykuty mój posąg pychy
Na głowie z elektrod cierniowa korona
Zimne stali kleszcze, moja jaźń dogorywa

Walcz, zakreśl swój krąg, ochroń swój dom, zdefiniuj swój los
Zbierz siły by
Powstrzymać szpony, bluźnierczych hord, dla których jesteś
Pomiotem
Pomiotem pogardy

Znów podziemny portal, pogoń jest już blisko
Rozniecony ogień, pali wokół wszystko
Coraz trudniej znaleźć, drogę w labiryncie
Na granicy światów, zniknie tajne przejście

Nadchodzę z oceanu szarej pustki
Po grzbietach zastygłej w bezruchu fali
By dotrzeć do brzegu bezkresnej ciszy
Gdzie w skale wykuty mój posąg pychy
Na głowie z elektrod cierniowa korona
Zimne stali kleszcze, moja jaźń dogorywa

Gdy uchylam wrota duszy staję się otwartą księgą
Gdy zbliżają się demony muszę związać się przysięgą
Wciąż dotykam swojej twarzy by upewnić się, że żyję

Stoję w pyle drogi, zgubiony na rozstaju, żebrak w przebraniu
Parias z trzecim okiem
Apostoł energii, na styku pola siły, na wszystkich warstwach piętno Rozwarstwienia światów


Under The Open Sky

muzyka i słowa: Grzegorz Obroślak “GREG”

Pustelnia na szczycie świata
Pod niebem, pełnym krzywizn horyzontów
Diamentowe sanktuarium na wypalonej ziemi
Gdzie noc jest naga
Obłoki brzemienne blaskiem
Pod zimnym okiem kosmosu
Tu ja, pomiędzy
Warstwami trwam

Ogień i kamień w duszach mych wrogów
Hordy w amoku, bezsilny szał
W płaszczu opieki pierwotnej mocy
Chciałbym w to wierzyć, znów jestem sam

Sakrament synteza żywiołów
Lodowe pałace w ognistym majestacie
Blask galaktyk i słońc w otchłani kosmosu
W kroplach ciszy szary ołów
Sferycznym okiem widzę nici
Pajęcze losy widzialnego świata
Ta łaska to piętno
Nie chciałem tych ran

Ogień i kamień w duszach mych wrogów
Hordy w amoku, bezsilny szał
W płaszczu opieki pierwotnej mocy
Chciałbym w to wierzyć, znów jestem sam

Under The Open Sky
Under The Open Sky

Pierwszy sygnał on tu jest
Pustka zwróciła nam go
Pielgrzym wrócił niosąc grzech
Nie wiesz jak wielka to moc
Pętla czasu, względny los
Chaos wypełni twe dni
Już nie zdążysz zmienić nic
Nasz świat zmieni się w pył
Event Horizon
Golden Throne

Event Horizon
Golden Throne

Chaos, przemoc, wojna, śmierć
Padół wyśpiewa swą pieśń
Nikt nie widzi, ślepy plebs
Żyje by przetrwać dzień
Arka z piekła zbliża się
Znaki nie tylko we śnie
Stado kłamstwem karmi się
Noc już nie zmieni się w dzień


Green Tattoo

muzyka i słowa: Grzegorz Obroślak "GREG"

Suma bodźców, sygnałów nieuniknionych
Zielony tatuaż, symbol Matki Ziemi
Wspinający się bluszczem, od łydki aż do szyi
Po łukach twego ciała, miękkich i alabastrowych

Aaaarrrrrrggghhhh!

Uwikłani w grę zależności, dominacji
Silnego nad słabym, bogatego nad biednym
Nie istnieje syndrom dyskryminacji
Tylko prawa natury, brak bazowych doktryn

Taniec zagłady, mentalnej kopulacji
Chaotyczną mozaiką obrazów splątany
Oczy zeszklone, w kalejdoskopie fantasmagorii
Na ołtarzu zgnilizny, w bluźnierstwie skąpany

Odwracam oczy do wnętrza głowy
By nie widzieć podłości tego świata

Mój mózg został doświadczony chaosem
Dotknięty zimną czernią pustki wiekuistej
Moje zielone losy, splotły się z Ich losem
Nad zbiornikiem grzechów, w alei parkowej

Tam w noc inicjacji, w zasadzkę zwabiony
Przez tych, którzy mieli mnie chronić
Zgasłem jak refleks, na szkle zagubiony
By wiecznym pragnieniem pozornie żyć

Jestem pstrokatym klaunem
W maskaradzie życia

Witalność bez gorsetu zasad moralności
Esencja natury w perlistych kroplach rosy
W zakamarkach twego ciała, lepkich i gorących
Kapłanka strzegąca ognia prastarej mądrości

Wegetacja w opiumowym śnie dekadencji
Nie potrafiłem istnieć bez projekcji kłamstwa
Od dzieciństwa poddawany indoktrynacji
Przesycony mrokiem i chorobą tego miasta

Podwieszony na linach bezwolnej agonii
Jak owad schwytany w sieć pająka
Omotany w miliony cichych zależności
Sam położyłem głowę pod topór kata

Jestem pstrokatym klaunem
W maskaradzie życia

Teraz, gdy sam niosę piętno infekcji
Nad przepaścią idę krok po kroku
Wbrew obudzonej świadomości
Przenoszę fraktalny pierwiastek mroku

Byłaś zawsze przy mnie Wiedźmo
Oplotłaś duszę ornamentem zieleni
Trwałaś przy mnie od narodzin
Okrutna w swym pięknie - Naturo


Lizard Skeleton (instrumental)

muzyka: Wojciech Piłat “PILATE”


Domino

muzyka i słowa: Grzegorz Obroślak “GREG”

Nadchodzi
Czas zemsty dla biednych mas
Na kolanach całe życie
Zawsze w strachu wygięty kark
Furia gniewu
W czarnym ogniu płynny jad
Nie powstrzyma dzikiej rzeki
System gróźb i bezwzględnych kar

Jest gorycz w wielu z nas
Piętno zdrady
W duszy poniżenia cierń
Krzywda słabych
Ciągle w sercu chowasz gniew
Wolisz w kamień zmienić się
By przetrwać

Tam gdzie spektakl kłamstwa trwa
Ty w każdym akcie giniesz
Każdego dnia, bezduszny los
Ma cię za nic, kolejne domino
Jesteś cząstką następstwa sił
Małym trybem w popsutej maszynie
Musisz zrzucić z ołowiu hełm
Odciąć trującą pępowinę

W pajęczej nici medialnych kłamstw
Bezwolny mózg od bodźców gnije
W niewoli brudnych, ludzkich spraw
Ty ciągle cudzym życiem żyjesz

Wściekłość zaślepia, przemoc i krew
Niesiesz wolność dla swych braci
Żołnierz ulicy, rebelii wódz
Odbierzesz władzę
Walczysz, lecz możesz wszystko stracić

W kłębach dymu krwawy świt
Nowa nadzieja
Zniszczyłeś wrogów, spełnił się sen
Destrukcji dzieło
Teraz w twych dłoniach władzy moc
Nad ludzkim stadem
Teraz zostaniesz ich nowym tyranem

Raz w szatach króla, raz w biedzie trwa
Pełna pychy słaba istota
Sprzeda swą duszę by więcej mieć
Wpatrzona w słońce z nędzy błota


Rita From The Hills

muzyka i słowa: Grzegorz Obroślak “GREG”

Kiedy wyczuwam jej bliskość, smak
Wtedy odpływam, tonę
We snach, ta twarz
W zimnych proporcjach piękno ze szkła
Słodycz i jad
W pierwotnym tańcu zmysłowa kaźń
Nirwany stan
W nagiej symbiozie bez wstydu trwam
Zaklęty w głaz
Na czarnych skałach wśród martwych traw

W domu zbyt mrocznym by gniazdem był
Z prastarych istot, zrodzona
By nieść swój blask
Boski etalon, bagienny kwiat
Magiczny las
Był twym schronieniem przez tysiąc lat
Ciało i duch
Jesteś ostatnia, wymarł twój ród
Piękno i brud
Apoteoza bluźnierczych sług

Na siódmą warstwę zwabiony przez znak
Łańcuchem żądzy spętany
Do krwi, do ran
Plugawe stygmaty, kaleczę się sam
Jedwab i stal
Nie czuję bólu, chcę w tobie trwać
Jestem wybrany
Zatracam duszę by w aurze być
Podnoszę wzrok
Są nas miliony, całują twój tron

Kiedy zrzucasz z ramion płaszcz
Twój Syreny woła szept
W mojej głowie wilczy zew
Narkotyczny lepki śpiew
W bezsilnej niewoli sługa
Spijam rosę z twoich ust
Smakuję cząstkę Boga
Rita!
Muszę odnaleźć drogę
Wybiegłem daleko w czarny las
Pamiętam tylko ścieżkę
Samotną do twoich wzgórz

Wbrew sobie wrócę na skrzydłach wędrownych ptaków nocy …

W całunie z ciała
Jestem swym katem, swoją ofiarą
Cierpię bez słów
W mym sercu płomień bez przerwy pali
Błądzę przez noc
Szukam wciąż światła, które nie gaśnie
Jestem profanem
Gdy budzę zmysły nim umysł zaśnie

Apocalypse Cyanide

muzyka i słowa: Grzegorz Obroślak “GREG”

Apocalypse Cyanide, noc bez świtu
Bez kropli światła w zdroju życia
Apocalypse Cyanide, śmierć materii
Spalone dekoracje znanego nam świata

Dzień poroniony z martwych
Z ostatnich westchnień Ziemi
Gasnąca tarcza słońca
Nie zbudzi mgieł w dolinach

Jak armie tuż przed bitwą
W trwożnej ciszy poranka
Molochy miast zastygły
Nabrzmiałe ludzką masą

Kościste palce Śmierci
Zamkną powieki Mroku
Przedśmiertny akt w teatrze
Na pustych drogach wraki

Gasnące światła w oknach
Groza zeszklona w łzach
Tlen w atramencie dźwięków
Zaklęty w ludzki strach

Apocalypse Cyanide, z otchłani kosmosu
Z otwartych spiżowych, bram bezkresu
Apocalypse Cyanide, w tchnieniu rozkładu
Nadchodzą istoty z początków czasu
Bluźnierczy wiatr rozdarł zasłonę światów
Spinając mostem równoległe wymiary
Pęknięty wrzód rozlał trującą ropę grzechów
Nadciąga chłosta cierniowym biczem pogardy

Zgwałcone ciepłe łono Matki Ziemi
Zmienione w diabelski żer
Rozszarpane wyciem hord z otchłani
Bez miłosierdzia, dla wszystkich jedna śmierć

Połączyły ziemię z niebem dwa promienie
Krocząc w bezlitosnym marszu
Pierwszy – to iskrząca biel energii
Drugi – to huragan ognia

W półświetle Ziemi Króla
Bez barw i bez konturów
Po wojnie na rubieżach,
Wygnańcy drżą w amoku

Tlą się resztki całunu
Relikwie tego świata
Żałosne szczątki formy
Bez ciała, aury, sensu

Ślepe i nagie dusze
Smakują pustki toń
W kleszczach pierwotnej mocy
Skazane i bezbronne

Apocalypse Cyanide, obnażone jestestwa
Opalone z pancerza ziemskich żądz
Zagubione wśród chwastów Rajskiego Ogrodu
Na skraju Przedpiekla, dotykają Otchłani

Apocalypse Cyanide, pękła struna czasu
Łkają pariasi w wiekuistej tęsknocie
Sycąc pragnienie z czystego źródła
Wyłuskane z kokonów bladolice larwy

Vitality

muzyka: Grzegorz Obroślak "GREG"
Mariusz Ostęp "MARY"
słowa: Grzegorz Obroślak "GREG"

Energia witalna, paliwo ciała
Psycho – motoryka, cielesny zew
Machina pełna impulsów życia
W napiętych mięśniach pulsuje krew

Pożądanie, seks, zdrada, chuć
Elektryczne impulsy w lędźwiach
Namiętna gorączka, żadnych refleksji
Esencja człowieczeństwa

Nie potrafię już odnaleźć w sobie radości
Udręczony codziennym znojem
Wypłukana esencja witalności
Z cielesnej powłoki na tym łez padole

Drapieżniki namaszczone absolutem
Dotknięte nieskończoną siłą
Mięsne kukły zniewolone trwaniem
Przymusem natury, prokreacją

Lśniąc od środka, marnujemy dary
Nie chcąc dostrzec poświaty
Bezmyślna gonitwa, wytapia z nas życie
Kropla po kropli jak wosk ze świecy

Moja percepcja żywotnych bodźców
Które co chwila wysyła świat
Spadła do śladowych poziomów
Zostaje tylko dogmat Trwać i Trwać

W pułapce rządz i wolnej woli
Pionek w rozgrywce żywiołów
Rozbudzona świadomość tak bardzo boli
Gdy trzecie oko szuka znaków

Umieramy od chwili narodzin
Istoty ze skazą egzystencji
Trwoniące bezmyślnie energię
W perfidnej prowokacji
Trwać zmiksować ciało z duchem
Na wzór ziemskich aniołów
Amoralnych dla ludzkich dogmatów
Uświęconych przez Zielonych Bogów

Ruszajmy w ostatnią podróż do źródeł rzeki Życia
By zmyć brud zwierzęcej cywilizacji

Outcasts From Cassiopeia

muzyka i słowa: Grzegorz Obroślak “GREG”

Dlaczego okryty skórą dzikus
Doświadczył daru świadomości
Czym gatunek zasłużył na tą karę
Wolną wolę w kajdanach cielesności
Barbarzyńscy wędrowcy z otchłani
Wygnańcy ze swojego królestwa
Zapłodnili umysły Golemów
Inkantacją do trzewi jestestwa

W czarną noc otulony płaszczem z gwiazd
Kiedy tęsknota wyrywa się z piersi
Patrząc w bezkres szukasz domu Kasjopei
Piękniejszej niż wszystkie Nereidy

Oniryczny sen twojego życia
W nałogu codziennych bodźców
Już rzygasz kodem zerojedynkowym
Nieodrodny syn kosmicznych ojców
Jeszcze wczoraj piłeś krew swoich ofiar
W dzikim pędzie zabijałeś by żyć
Uzurpujesz dziś prawo do bytu
Wszystkich istot, choć sam nie znaczysz nic

W czarną noc otulony płaszczem z gwiazd
Kiedy tęsknota wyrywa się z piersi
Patrząc w bezkres szukasz domu Kasjopei
Piękniejszej niż wszystkie Nereidy

Kiedy zbliży się kres naszych czasów
Praojcowie powrócą we snach
By zobaczyć plugawą bestię
Na dnie duszy każdego z nas

W czarną noc otulony płaszczem z gwiazd
Kiedy tęsknota wyrywa się z piersi
Patrząc w bezkres szukasz domu Kasjopei
Piękniejszej niż wszystkie Nereidy